Wszystkie prawa zastrzeżone 

© Sztuka Wellness

© Eleonora Sowińska

Sztuka Wellness

 

 

E-mail: eleonora.sowinska@sztukawellness.pl

Tel: +48 601 92 14 48

Polub nas na Facebooku

Co robimy?
 

• zmiana nawyków żywieniowych

• wprowadzenie organizmu w stan równowagi

• prowadzenie w Programie WL+ ES

• Certyfikacja Trenerów WL+ ES

Data ważności uprawnień: 30.12.2021

 

Historia Trenera z Programem WL+ ES:

 

Z KIM MASZ DO CZYNIENIA?
Podczas mojego życia przeszłam wiele sytuacji stresowych ,chorobę nowotworową (rak piersi z wyrokiem)  kilka operacji chirurgicznych, gdzie usunięto mi kilka narządów, 2 wypadki samochodowe gdzie miałam (mam) uszkodzone nogi, kręgosłup z trwałymi zmianami i dodatkowo kilka załamań nerwowych. Zawsze byłam osobą pełną energii, cieszącą się rodziną, ogrodami, działkami ogrodowymi, gotowaniem, pieczeniem ciast, robieniem przetworów, przyjmującą gości spotykająca się ze znajomymi, aktywnie uczestnicząca w życiu najpierw żłobka potem przedszkola i szkoły-szkół (dzieci). podejmująca się różnych zadań i będąca na "zawołanie" tych , którzy mnie potrzebowali. Przyjemność sprawiały mi zajęcia domowe, prace na działce, ogrodowe, czytanie książek, haftowanie i przebywanie z ludźmi. 
Godziłam to wszystko z pracą zawodową . Mimo wielu zajęć byłam energiczna, uśmiechnięta i z optymizmem patrzyłam w przyszłość gotowa ciągle na coś "nowego".
 
ŚWIADOMOŚĆ - spójrz gdzie jesteś....
W tym czasie nie bardzo zwracałam uwagę na swoje zdrowie, ale przyszedł taki moment , że zaczęłam często odwiedzać lekarzy ginekologa i endokrynologa - skutek operacje tarczycy problemy miesiączkowe (całkowite usunięcie po kilkunastu latach) zaczęły się w tym czasie problemy z ciśnieniem , które ignorowałam, ale problemy z sercem szybko spowodowały , że zaczęłam brać tabletki " do końca życia" w coraz większych dawkach. Dodatkowo bardzo tyłam i  w tych sklepach, gdzie robiłam zazwyczaj zakupy "nie było mojego rozmiaru".
W tym czasie przeprowadziłam się do nowego domu , w którym z każdym dniem byłam coraz słabsza, nie mająca siły "na nic" . Przeszłam kilka diet oczyszczających , kilka diet odchudzających. Jestem od ponad 20 lat jaroszem, więc uważałam, że odżywiam się dobrze, wg zasad, przepisów.
 
COŚ NIE DZIAŁA.....
Byłam coraz słabsza, apatyczna, wszystko mnie złościło, najlepiej żeby nikt nic nie chciał ode mnie, nic mi się nie chciało, zasypiałam prawie wszędzie tam gdzie usiadłam. W nocy spałam po 2-3 godziny.
Budziłam się około 12/30 robiłam pranie, prasowałam, przygotowywałam obiady,piekłam, czytałam książki, tylko nie sprzątałam bo musiałam poprawiać za dnia. Kładłam się spoć ponownie około 4-5 tej rano a o 5/30 wstawałam bo szłam z psem na poranny spacer -30 minut. Potem trzeba było psa nakarmić na poić i samej przygotować się do pracy. Przed wyjściem do pracy zjadałam ciepłą owsiankę popijałam kawą i kilka minut po  godz. 7-mej jechałam do pracy około 45 minut robiąc po drodze zakupy , żeby nie marnować czasu po pracy bo w domu byłam około godziny 18-19 tej.
I tak trwało to kilka miesięcy . Przestałam się czymkolwiek cieszyć , wszystko zaczęło mi sprawiać trudność , ciągle byłam zmęczona , nic mi się nie chciało, wszystko mnie "wkurzało". Lekarze ciągle zmieniali dawki hormonów, wyniki wszystkie ciągle złe, dietetyczka nie była zadowolona, bo za mało zeszczuplałam a nawet przytyłam - a ja głodna bez siły chodziłam tak kilka miesięcy. Tabletek coraz więcej. Kiedy ktoś zadzwonił- słyszałam "i znowu spałaś'
 
SPOTKANIE, od tego się zawsze zaczyna...
Któregoś dnia wracała ze spotkania Ela Kacperek i zajechała zobaczyć jaki mam dom.  Wypiłyśmy kawę, zjadłyśmy zdrowe jedzenie, chwilę rozmawiałyśmy i Ela mi powiedziała ," że nie jestem tą osobą , którą znała wcześniej" ( znamy się ponad 30 lat) powiedziała mi czym się zajmuje, opowiedziała o programie i co trzeba zrobić, żeby przystąpić do tego programu. Ja wówczas byłam jeszcze pod opieką dietetyczki i powiedziałam, że jak będę gotowa to się odezwę. Coraz gorzej się czułam. zadałam sobie pytanie co mogę zmienić? skoro ja ze sobą źle się czuje to jak inni mnie postrzegają i jak się czują w mojej obecności? Już raz walczyłam o życie i wygrałam, to teraz dostaję następną szansę.
Pożegnałam się z zaskoczoną dietetyczką- dlaczego to robię, zrobiłam wskazane badania i umówiłam się na spotkanie z Elą.
 
OD CZEGOŚ TRZEBA ZACZĄĆ
Powiedziałam, że jestem gotowa, pokazałam swoje wyniki badań , zrobiłam pomiary na wadze i się przeraziłam- mój wiek metaboliczy, był prawie taki jak mojej mamy ( 65 lat- mama 67 lat). Powiedziałam: "Przecież ja mam tyle rzeczy do zrobienia i chcę doczekać wnuków, być sprawna i cieszyć się życiem."
Zrobiłam dodatkowe badania i przystąpiłam do programu. Między czasie robiłam badania  i miałam wizyty  kontrolne u lekarzy .Mówiłam , że jestem w programie i co robię .Patrzono na mnie dziwnie. 
Przeszłam program, nie biorę żadnych dodatkowych lekarstw, nadal jestem jaroszem, nauczyłam się obserwować siebie i od razu reagować na co mi szkodzi. Nikt mnie nie pytał z lekarzy ani dietetyczki co jadam, jakie jem warzywa, używam mąk, kasz. Teraz już wiem co mi szkodziło: mleko i przetwory mleczne oraz białe mąki i kasze oraz niektóre warzywa.
 
LEKCJA?
Nauczyłam się, że nie można oglądać się na innych, słuchać rad koleżanek , nawet na osoby, które powinny nas wspierać .
Wszystko co robimy to robimy dla siebie, bo jeśli my się źle czujemy ze sobą to inni też nas tak spostrzegają.
 
KORZYŚCI
Jestem już 2 lata po programie nie mam żadnych tabletek "do końca życia" oprócz hormonów (mój organizm ich nie wytwarza), mam systematyczne wizyty u endokrynologa i nauczyłam się dobierać tak pokarmy tak żeby mi pomagały. W ymieniłam cała garderobę! A jak idę do sklepu to ciągle jestem zaskoczone, że proszę o coraz mniejsze rozmiary. Dużo osób mnie nie poznaje, jest zachwyconych moim wyglądem. Mimo, że już nie mam psa wychodzę rano na poranny spacer po przespanej 7-8 godzinnej nocy. Nie śpię wciągu dnia.
Najważniejsze: mój wiek metaboliczny jest niższy niż mój kalendarzowy -46 lat w porównaniu do 49 lat. 
Mam siłę!
Wyglądam i czuje się świetnie! 
 
CO DALEJ?
Stawiałam śmiało kroki w przyszłość, cieszy mnie wszystko, kocham mój dom, ogród, kwiaty, las , z ogromną przyjemnością zajmuje się wszystkimi obowiązkami domowymi i pozadomowymi, poznałam wspaniałych ludzi, mających pozytywną energię dla, których nie jestem "dziwna". Bezcenne są spojrzenia koleżanek, znajomych, rodziny bo mimo braku wsparcia to ja wygrałam.
Nie mam jeszcze wnuków, ale wie , że jak będą to będę 100% babcią, która jest sprawna , uśmiechnięta i nienarzekająca na to co ją tam boli i jakich odwiedziła lekarzy lub na kiedy ma umówioną wizytę lekarską.
 
Dziękuje Elu.
05 października 2020

Gurdak Bogumiła